Mój flirt z twoim mózgiem

flirt z mózgiem

Grafiki tego rodzaju kojarzą mi się raczej z tekstami o Holly Molly czy innych dragach.

I właśnie dlatego popełniłem taki obrazek do tego postu. Bo dobrze pamiętam, jak swego czasu po masażu usiadłem na stole i nie bardzo mogłem wstać. Osteopata zabawił się z moim mózgiem i czułem się, jakbym był na dobrym trippie! Flirt z alternatywną rzeczywistością trwał w najlepsze.

I wiesz co?

Fizjologia waszych organizmów sprawia, że jako terapeuta manulany jestem dillerem waszych odlotów. Żeby było śmieszniej- sprzedaję wam substancje, które wy sami wytwarzacie. Czyż nie jest to zajebisty układ?

Już tłumaczę, jak to działa.

Zaczniemy z wierzchu, a potem się odrobinę zagłębimy. Tylko trochę, żeby nie pogrążyć się w naukowych terminach i fizjologicznych zawiłościach.A więc… Leżysz sobie, w kącie cicho gra muzyczka, ktoś cię dotyka… Zaraz, zaraz. Leżysz na stole do terapii, dotyka cię obcy facet (stary ramol, dla ścisłości), nie jesteś u siebie. A jednak, mimo że ten ramol czasem boleśnie cię przyciśnie, zaczynasz odpływać, popadasz w drzemkę. A kiedy jest po wszystkim, ostatnią rzeczą, którą chcesz zrobić, jest podniesienie się z łóżeczka… Ze stołu do terapii, znaczy się.

Na chłopski rozum ( babski zapewne też) coś tu się nie zgadza.

Ale tylko pozornie. Bo masaż, terapia manualna, osteopatia itede itepe to przede wszystkim praca z układem nerwowym. Mój flirt z twoim mózgiem. Brzmi perwersyjnie, co? Kiedy cię dotykam, pod twoją skórą dzieją się różne dziwne rzeczy. A do twojego centrum zarządzania człowiekiem napływają 3 odlotowe substancje: serotonina, oksytocyna, i kortyzol.

Odlotowy kogel mogel

Serotonina zwana jest chormonem szczęścia. To neuroprzekaźnik, który sprawia, że czujesz się dobrze, fantastycznie, czasem nawet zajebiście – zależnie od dawki. Znają ją dobrze użytkownicy extasy. I moi klienci. Oksytocyny najwięcej jest w kobietach w ciąży. I w moich klientach! To substancja wzmacniająca przywiązanie do drugiego człowieka, zaufanie, uczucie spokoju. Chormon wierności, można by powiedzieć. I wreszcie kortyzol. Neuroprzekaźnik, który sprawia, że ci się chce. Czerwony przycisk uruchamiający twój atomowy arsenał. Biologiczny energetyk.

Więc tak naprawdę nie ma się co dziwić.

Kiedy twoj mózg zalewa taki koktail, trochę ci się w głowie miesza. Spada ciśnienie krwi, uspokaja się oddech, zaczynasz pochrapywać. Bóle i troski odpływają i najchętniej już byś tak pozostał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *